niedziela, 2 marca 2014

Rozdział 3

Błogość . Czuje błogość . Widzę cię . Czuje twój zapach . Uśmiechasz się .
Mówisz do mnie … Patrze w twoje piękne błękitne oczy . Powodujesz , że czuje się dobrze , NIESAMOWICIE !
Nagle spoglądam na swoje ręce .  Liczę palce . Raz , dwa ,trzy , cztery , piec … sześc . Uświadamiam sobie gdzie jestem . ŚNIE. Nie ma mnie . Mimo tego , że nic mi się nie dzieje czuje ból fizyczny . Obraz rozmazuje się .
 NIE MA NIC .
Krzyche , ale nikt mnie nie słyszy . Zaczynam płakać . Płacz zamienia się w szloch . Chce stąd wyjść , ale nie potrafię . Nie potrafię się obudzić . KRZYCZĘ , WOŁAM …. To nic nie daje .
Nagle czuje ucisk . tak mocny , że aż nieznośny . OTWIERAM SIĘ. Oczy znów je widzę , są piękne . Ale chwila … nie jestem już w śnie , a te oczy nie należą do niego . Harry .Wisze go i czuje . Jego wielkie ramiona oplatają moje drobne ciało i przyciskają do swojego rozpalonego .
Szepcze , szepcze mi do ucha :
-Już spokojnie , wszystko dobrze kochanie , to był tylko zły sen , ciii… już jesteś bezpieczna .
-I tak się właśnie czuje …- dopiero gdy to powiedziałam zdałam sobie sprawę , że zbyt  głośno myślę . Takie słowa są niebezpieczne w moich ustach , ale jestem zbyt zmęczona by się z tego tłumaczyć .
Nawet jeśli to i tak jest to prawda . Jego głos i ciepło płynące z jego uścisku powodują , że się odprężam i moje mięśnie się rozluźniają . Serce spowalnia , a oddech się ustabilizował . Wszystko się skończyło . Rozejrzałam się po pomieszczeniu . Znajdowałam się w sypialni . Nie pamiętam jak się tu znalazłam . Ostatni moment który zapadł mi w pamięci to jak czekałam na harrego i oglądałam telewizje w salonie . Musiałam zasnąć , a on z dobrych chęci przeniósł mnie tutaj .
*oczami Harrego*
Śpię sobie spokojnie w salonie . Nie powiem , że jest mi wygodnie no , ale … nie będę z nią spał bo najchętniej to bym się do niej dobrał , ale muszę się powstrzymać  i zacząć Myślec głową nie fiutem    .
Przed snem myślałem dużo nad tym czy to jest w ogóle dobre posunięcie . Przyjmować , do domu dziewczynę z problemami , która w każdej chwili może wyskoczyć z okna , lub powiesić się w sypialni czy nie wiadomo co jeszcze ? I co potem ? Co,  jeszcze posądzą mnie o jej śmierć . Przecież już siedziałem , mogą mnie wkopać nawet jeśli nie byłbym winien . Lecz czuje , że nie mogę jej traktować tak materialnie . Nie mogę mówić o niej jak by to było nie wiadomo co , jakieś zwierze czy rzecz . Czuje , że coś w niej jest inne niż w reszcie dziewczyn które znam . Że coś w niej mnie zadziwia . Pragnę odkryć ją i jej sekret . Czuje , że jej potrzebuje . Od chwili gdy ją pierwszy raz zobaczyłem widziałem coś w jej oczach , w jej dłoniach , w tym jak się porusza i w tym jak patrzy się na mnie . Widziałem coś … nie jestem pewny co to takiego , ale mój umysł podpowiada mi , że chce się dowiedzieć . Nie wiem kiedy odpłynąłem w krainę morfeusza

Mój spokojny sen został przerwany przez niesamowity krzyk . Podskoczyłem jak poparzony . Wiedziałem skąd dochodzi ten hałas . Nim tam dotarłem zastanawiałem się czy czasem moje przemyślenia się nie sprawdziły , leczy gdy zobaczyłem ją wijącą się na łóżku byłem pewny , że nie . Przeraziło mnie to . Płakała , dławiła się powietrzem i krzyczała w niebo głosy  Szybko podbiegłem do łóżka i przyciągnąłem ją do siebie uspokajając . Po chwili przestała się trząść i płakać . Nastała cisza , a słowa „ Tak się właśnie czuje …” sprawiły mnie w dziwny stan . Poczułem , że pale się w środku . Lecz nadal nie wiedziałem co zrobić była rozpalona i nadal szybko oddychała . Złapała mnie w tali i mocno wtuliła swoją głowę w mój tors . Nie miałem innego wyjścia więc położyłem się pozwalając jej ciału opaść na moje . Przeplotła swoje nogi między moje . Wyglądało to tak jakby bała się , że gdzieś ucieknę.
-Nie martw się , jestem tutaj , nigdzie się nie wybieram -  powiedziałem głaskając ją delikatnie po głowie .
-To dobrze – szepnęła prawie nie słyszalnie .
Przez całą noc nie zmrużyłem oka . Czekałem aż zaśnie . Jej sen nadal był nie spokojny lecz nie aż tak jak wcześniej . Miała gorączkę i wciąż się trzęsła . Nie wiele wiedziałem więc postanowiłem zrobić jej zimne okłady . Pomogło trochę lecz nie do końca . Nad ranem wszystko minęło . Jak by tak nagle znikło . Gorączka spadła a ona sama spała spokojnie . Leżałem z nią jeszcze do 12 , lecz musiałem jechać do pracy . Wiedząc , że jest już wszystko dobrze wyszedłem spokojniejszy .
*oczami Lilly*
Otwierając oczy zdawałam sobie sprawę z zaistniałej sytuacji i z dzisiejszej nieznośniej nocy . Musi być już późno . Najczęściej po takich akcjach śpie długo .
Po dłuższym leżeniu w łóżku postanowiłam wreszcie wstac i zejśc na dół . Nikogo nie było . W kuchni na blacie leżała tylko kartka „ Cześc mała . Dzisiejsza noc była  ciężka dla nas obojga  . Słuchaj musiałem iśc do pracy wróce gdzieś o 7 wieczorem . W górnej półce w kuchni po lewej stronie są klucze gdybyś chciała wyjśc i mam prośbę daj mi znac jak wstaniesz czy wszystko w porządku bo trochę się martwię „
Na drugiej stronie kartki był numer . Postanowiłam zadzwonic i podziękować , byłam mu wdzięczna że spędził ze mną tą noc i że się o mnie troszczy . Nie powinien , ale i tak musze mu podziękować . Ide do salonu tam gdzieś powinien być mój telefon . Gdy go w końcu znalazłam wstukałam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę . Po paru sygnałach w telefonie odezwał się głos
-Halo ?
-Hej – powiedziałam lekko speszona
-O hej to ty Lilly , no nareszcie już bałem się czy czasem coś się nie stało . Myślałem , żeby się wcześniej zwolnic z pracy .
-Nie nie wszystko dobrze właśnie wstałam . ymmm… Harry ?
-Tak ?
-Chciałam ci podziękować
-Nie ma takiej potrzeby
-Jest ! – podniosłam lekko głos – nie powinieneś , ale dziękuje ci bo nw jak by się ta noc skończyła gdyby ciebie nie było
-Naprawdę  nie ma takiej potrzeby .  – chwila ciszy , ani ja ani on nie wiedzieliśmy co powiedziec
-ymmm no , ale już nie długo przyjedzie Ro i nie będziesz musiał mnie niańczyc
-aha , szkoda – słyszałam rozczarowanie w jego głosie
-Dobra kończe ide wziaśc prysznic 
-Uuuu no to tym bardziej szkoda , że mnie tam nie ma – czułam jak moje policzki zalewają się rumieńcem i jego cichy śmiech w telefonie
-ymmm no to pa – rozłączyłam się nie wiedząc jak zareagowac na takie słowa .
Gdy się myłam usłyszalam dźwięk telefonu dobiegający nie wiem skąd . Postanowiłam to sprawdzic . Znalazłam go w przedpokoju . Ktoś non stop dzwonił . Nie wypada odbierac czyichś Telefonów , ale to pomału robilo się nieznośne . Więc włączyłam zieloną słuchawkę .  

Usłyszłama tylko niski głos mówiący – masz 3 dni – który od razy się rozłączył …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz