czwartek, 19 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 2



Otwierając spuchnięte oczy nie byłam pewna tego co się wczoraj wydarzyło . wszystko mnie bolało . Chciałam wstać , ale coś uniemożliwiało mi ruchy . Czyjaś ręka mocno trzymała mnie w tali . Spojrzałam w bok i ujrzałam Go . Wszystko w tym samym momencie wróciło , dom , siostra , kłótnia , płacz , ucieczka , łzy , tir i ON . Uświadomiłam sobie właśnie w tej oto chwili co ja takiego zrobiłam  . Miałam już kilka takich wybryków , ale nigdy nie był w to zamieszany nikt płci przeciwnej . Zawsze odrzucałam mężczyzn i nie pozwalałam się dotknąć , a teraz co leże , a jakiś facet mnie przytula . Chciałam wstać niepostrzeżenie . Niestety gdy zrobiłam jeden ruch jego oczy momentalnie się otworzyły . Wyglądał na zmęczonego . Tak jak by nie przespał całej nocy . Spojrzał na mnie i się uśmiechnął .
-Hej – powiedział dość poważnym tonem ściągając  swoją rękę z mojego brzucha i siadając na przeciwko mnie . Przyglądał mi się a ja czułam się dość dziwnie .
- Możesz mi wytłumaczyć wczorajszą scenę  ? – spytał próbując być spokojny , ale słuchać był w jego głosie lekkie podenerwowanie . No i co ja mam kurwa powiedzieć .
- Nie powinno cię to interesować – spuściłam twarz patrząc na swoje ręce . Teraz zwróciłam uwagę , że nie jestem w swoich ciuchach tylko w bluzce , jak mnie mam osobnika siedzącego naprzeciwko .
- Wiesz myślę , że jednak powinno . 2 w nocy wracam z imprezy patrzę przed siebie i kogo widzę ? Ciebie . Mało tego płaczesz i nagle stajesz . Myślę sobie coś mi tu nie gra i w końcu uświadamiam sobie tą cholerną prawdę . Rzucam się pędem , żeby tylko zdarzyć , na szczęście jestem szybki i w ostatniej chwili udało mi się . Wiesz nie wiem , czy takie sytuacje są twoją codziennością , ale mam kurwa taką jebaną pewność , że powinnaś mi to wytłumaczyć . – ostatnie słowa wykrzyczał zaciskając mocniej pięści .
- Po prostuu … - próbowałam coś wymyślec , ale nic nie przychodzi mi do głowy . – pokłóciłam się z … pokłóciłam się z siostrą i chciałam się przewietrzyć – nie całkiem prawda , ale coś powiedziałam to jeden plus .
- Jesteś naiwna jeśli myślisz , że możesz mi wcisnąć taki kit – zadrwił ze mnie – a co na to rodzice … - nie po prostu pięknie , czy musiałeś . Odwróciłam twarz . Nie umiem , nie potrafię ! Kurwa nooooooo …. „nie pokazuj słabości , każdy człowiek wykorzysta to przeciwko tobie „ odbiło się w mojej głowie . Ale nie potrafie . Łzy . Znów ta słona ciecz której nienawidzę.
Po prostu mnie boli . Płacz już nie sprawia mi ulgi on po prostu boli . Ból ze mnie nie wypływa … ból we mnie wchodzi ogarniając mnie całą . Chce nie czuć . Tak bardzo !!!! CZY TO KURWA TAK WIELE … ?!
Z PERSPEKTYWY ZIELONOOKIEGO
Co ja takiego zrobiłem nie tak ? Czemu ona płacze . Może zbyt gwałtownie zareagowałem . Nie powinienem podnosić  na nią głosu . Nie wiem co teraz zrobić . Ona siedzi i widzę jak bije się z myślami , a ja kurwa nie wiem nic  . Chciałem już coś powiedzieć ale…
-Przepraszam …-spojrzała na mnie nie będąc pewna czy usłyszałem –Przepraszam ok. ?! – teraz ona podniosła głos – Co ty kurwa człowieku sobie myślisz ?! Kim ty kurwa jesteś ?! Co myślisz , że ja potrzebuje czyjejś pomocy ?! Czyjegoś kurwa współczucia ? – wstała – Myślisz , że jest mi tu dobrze i , że jestem szczęśliwą dziewczynką chodzącą grzecznie do szkoły i słuchającą rozkazów innych ? Już dawno nie ma MNIE ! Nie ma, rozumiesz ?! To co widzisz To tylko ciało . Nic nie znaczące . To co było tu – wskazała na głowę– i tu – teraz pokazała na serce – JUŻ NIE ISTNIEJE !!!!!! I jeśli nie chcesz pakować się w jakieś gówno to lepiej szybko się wycofaj i zapomnij , że mnie poznałeś – zbliżyła się i patrząc mi w oczy mówiła dalej – zapomnij o tym , że mnie widziałeś – czułem już jej oddech na sobie i jej łzy kapiące na moją dłoń – ZAPOMNIJ O INCYDENCIE PRZED SZKOŁA . Zapomnij , że istnieje …
-A jeśli nie ? – spytałem podnosząc brew , widziałem w jej minie , że zbiłem ją z tropu . nie spodziewała się takiej reakcji z mojej stronie , ale po chwili już wróciła …
-To będziesz cierpieć jak jeszcze nigdy …. – jestem dorosły i nikt mi nie mówi co mam robić . traktuje ludzi jak gówno , jestem złym człowiekiem bez serca . z zimną krwią , ale to co powiedziała przyprawiło mnie o ciarki . Chyba zauważyła moją reakcję więc oddaliła lekko twarz i usiadła obok . widach było , że jest bezsilna .
Wiem jak obchodzić się z kobietami , ale tymi prawdziwymi nie kurwami .
Kurwy to kurwy , prawdziwa kobieta , ma do siebie szacunek . Nieznajoma której nie znałem  nawet imienia była kobietą . Może nie do końca tą z tych które są pewne siebie . Była kobietą , która wiele już przeszła chociaż jak z mojej perspektywy była w wieku 17 może 18 lat . Czułem potrzebę by jej pomóc , za wszelką cenę . Nigdy nie robie wyjątków . Pieprze je a potem zostawiam na drugi dzień po udanym numerku . Jestem dla nich jak jakiś sukinsyn , nie sory ja jestem takim sukinsynem , ale ona jest inna i mam nadzieje , że zrozumie to , że nie chce zapomnieć i nie zapomne.
- Gdzie jest łazienka ? – powiedziała już mniej pewna siebie , wyrwałem się z zamyśleń spoglądając na nią
-Pierwsze drzwi na lewo – wstała
-dziękuje – rzuciła przez ramię . Nie żebym patrzał się na jej dupe , ale była strasznie seksowna

Z perspektywy Lilly
Weszłam do łazienki . Trzęsącymi rękami włączyłam wodę i obmyłam twarz spojrzałam w lustro wiszące nad umywalką . Musze chwile pomyśleć . Właśnie krzyczałam . dałam upust emocją . Wydarłam , się , ale na niewłaściwą osobę . Jestem mu wdzięczna za to , że mi pomógł , że mnie przenocował , rozumiem jego starania . Ale wszystko co powiedziałam było prawda tak bardzo chciałam żeby mnie zostawił w spokoju . Nie chce by ktokolwiek się mną interesował . Nie chce by ktokolwiek przeze mnie cierpiał . To boli , ale ja nie mogę pozwolić sobie na jakąkolwiek znajomość . zbliżenie . Nie chce tego znów przechodzić . Wystarczy , że zraniłam osoby które są dla mnie najważniejsze . Spowodowałam, że każda z nich nie ma już sił , żeby mnie powstrzymać . Każda z nich zdaje sobie sprawę z tego , że pewnego dnia mogę odejść i już nie wrócic . Więc nie mogę przyzwyczajac do siebie nowych istot . NIE JA .
TRAFIAJĄC NA MNIE TRAFIŁ NA NIE WŁAŚCIWĄ OSOBĘ .

Po dłuższej chwili siedzenia bezczynnie w łazience wyszłam wiedząc , że miałam ze sobą rzeczy . Weszłam do pokoju ,w którym spałam , ale ani śladu po zielonookim . Chciałam zawołac , ale kurwa nie wiem jak ma na imię  . Usłyszałam jakiś hałas dochodzący z innego pomieszczenia . Postanowiłam tam pójść .  Jak mnie mam znalazłam się w kuchni .
Chłopak czując moją obecnośc odwrócił się w moim kierunku i uśmiechnął .
-Lubisz ser ? – pokiwałam głową
-a szynke , pomidora , sałatę , jajka, i cebule też ?
-Jajek nie lubie – powiedziałam nie śmiało
-Ok. to bez jajek . Ale wierz mi , że moje polubisz – zaśmiał się gardłowo . jaki dupek , ale nie nie odzywam się nie mogę on mi śniadanie robi więc siedze cicho
-Wczoraj miałam ze sobą torbę , czy mogłabym wiedziec gdzie ona jest ?
-Tak jest w salonie – nie patrzac się nawet wskazał ręką na kanapę . Podeszłam do niej i zabrałam torbe kierując się znów do łazienki .Włączyłam wodę i poczekałam aż wanna się napełni . Gdy już tak się stalo  ściągnęłam z siebie ubrania i pozwoliłam wodzie otulic moje obolałe ciało .
Po jakiś 20 min byłam już gotowa . Weszłam do kuchni i ujrzałam dużą ilośc kanapek i dwa kubki wypełnione wrzącą herbata usiadłam na jednym z krzeseł i podkurczyłam nogi do ud . Zielonookiego nie było , ale po chwili usłyszałam jak wychodzi z sypialni także przebrany .
Usiadł naprzeciwko mnie i powiedział tylko
-smacznego – zabierając się do jedzenia . Ja nadal siedziałam i tempo się na niego patrzyłam .
-Jak się nazywasz ? – spytałam po chwili , przerwał jedzenie i nie pewnie na mnie spojrzał
-Harry Styles – odpowiedział po chwili namysłu . Teraz wszystko jasne . Już wiem kim jest . Wielka sprawa . Harry to chłopak  który siedział , nie wiem za co , ale siedział . słyszałam , że za jakieś nie legalne interesy . Szczerze nie przerażało mnie to .
-Jestem Lilly – podałam mu rękę . Popatrzył na mnie i uścisnął ją lekko
-Miło mi cię poznac Lilly
-Jak chcesz możesz mówic Li -  uśmiechnął się .
Po zjedzeniu śniadania chciałam się zebrac do domu , ale uświadomiłam sobie , że nie mogę . Nie dam rady spojrzec siostrze w Oczy . Zbyt często ją ranie i nie przepraszam , a wczoraj już przesadziłam . Co mam teraz zrobic ? Przecież nie mogę zostac u Harrego . Ro nie ma bo ona zawsze wyjeżdża na weekend , więc chyba będę spała pod mostem . Postanowiłam włączyc swój telefon by sprawdzic czy ktoś się odzywał . Oczywiście , że tak siostra dzwoniła jakieś 45 razy i napisała mi „ Lilly  przepraszam za wszystko bardzo się o ciebie martwie , ale teraz nie widze innego wyjścia jak wyjazd na pare dni stąd do babci musze sobie wszystko przemyślec. Jeśli w końcu włączysz telefon daj mi znac . Przepraszam cię kochanie , ale po prostu już mnie to wszystko przerasta „ . pojedyńcza łza spłynęła po moim policzku , ale zaraz pobiegłam szybko do przedpokoju i chwyciłam torbe . Kurwa nie mam kluczy do domu . Ja pierdole no to pięknie . Czyli jednak śpie pod mostem . hymmm fajne te moje bezsensowne życie . Z mojej perspektywy wręcz no zajebiste .
Harry gdzieś pojechał na chwile i powiedział , że mam czuc się jak u siebie . Zna mnie zaledwie dzień a tak praktycznie nie zna mnie w ogóle i mi ufa na tyle by zostawic swoje mieszkanie pod moją opieką ?? dziwne … nie po prostu nie ma zapewne w nim nic wartościowego .

Siedziałam na sofie tempo wgapiając się w ściane . Cięgle myśle , po prostu już mam dośc . Nie mogę Myślec i wciąż i wciąż o tym samym bo to się robi powoli nudne i męczące . No więc teraz muszę jakoś delikatnie spytac harrego czy mogłabym zostac u niego jeszcze pare dni . Wstydze się i boje no nie chce by złamała się bariera po między tym co uważam za dobre i tym co słuszne , ale nie mam innego wyjścia . Będę mu musiała napomknąc jeszcze delikatnie , że często mam koszmary . ale mniejsza o to . Słysze jak ktoś przekręca klucz a w przedpokoju pojawia się nie kto inny jak Harry . Znów się do mnie uśmiecha . Boże jak ktoś może ciągle być taki wesoły ?
-Ha…ha…harry – powiedziałam jąkając się , zawsze jak się stresuje tak mam
-Tak ? – spojrzał się na mnie
- Mam pytanie czy… czy mogłabym tu zostac jeszcze pare dni ? Ale obiecuje , że jak już pójde to nie wróce i nie będę ci już przeszkadzac
-Ale ja nie chce żebyś odchodziła , zostac możesz tutaj ile tylko zechcesz nawet na zawsze i tak jak mówiłem ci wcześniej nie zapomnę , ani nie zostawię . – powiedział to z taką czułością jakbyśmy się znali od zawsze a ja była jego dziewczyną , zaczerwieniłam się na tę myśl . BO TEGO KURWA NIE CHCE . Stwierdzam , że to będzie ciężkie pare dni ….



*******************************************
Hejka , mam drugi rozdział :D mam nadzieje , że się komuś spodoba :D 
 

wtorek, 17 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 1




Kolejny dzień . Kolejny dzień by powiedzieć sobie DOŚĆ !
Uczucie złości  przeszywa moje ciało . Kim on do cholery jest ?! Za kogo on się uważa ?! Czemu chce mnie zmienić ? Jest mi dobrze tak jak jest .
Każdy dzień taki sam . Modle się do Boga o śmierć . O to by być odważna . Ale nie mam już sił na odwagę . Nie mam sił by dalej próbować .
BOJE SIĘ . Boje się GO . , silnych ramion . Tych zielonych oczu . Boje się .
Nie rozumiem czemu akurat ja . Siedzę w jego aucie i nie potrafię tego zrozumieć . Jeszcze tydzień temu było normalnie . Szkoła, Dom , Szkoła…. Aż tu jeb… i nagle pojawia się on . Tajemniczy chłopak w kręconych włosach i spojrzeniu zabójcy . O uśmiechu na widok którego każda laska rozpływa się , a te jego dołeczki . Niebo w którym można się zatopić . Siedzę w ciszy . Bo co miałabym powiedzieć ? W głowie mam pustkę a zarazem nie potrafi niczego zrozumieć .
Wspomnienia .
„-Co on tu robi ? Kim on jest ? – Ro wskazała na chłopaka wgapiającego się we mnie
-nie wiem
-Widzę , że chyba wpadłaś mu w oko – powiedziała  szturchając mnie lekko , mimowolnie się uśmiechnęłam .
-Ale on mi nie – przyjaciółka na chwile stanęła złapała za ramiona i popatrzyła prosto wo oczy .
-Lilly nie możesz tak ciągle . Musisz w końcu przestac o tym myśl…- nie słuchałam dalej . zamknęłam oczy i pozwoliłam by łzy wyleciały na zewnątrz . Nie potrafię nawet o tym słuchac, Nagle poczułam jak ktoś zastępuje moją przyjaciółkę i podnosi mój podbródek ku górze . Otworzyłam załzawione oczy . To był on .
-Czemu płaczesz słonko ?- spytał przyglądając się mi dokładnie .
Od razu spoważniałam i odsunęłam jego dłoń cofając się .
-Nie twój interes i nie jestem żadnym słoneczkiem – zaśmiał się gardłowo
-Wiesz moim jeszcze nie  ale może jeśli dasz się zaprosic gdzieś to poznasz głębiej znaczenie słowa „słonko” – zwilżył wargi
Wkurwiłam się nie powiem . Nie lubie takich dupków , którzy myślą , że mogą mieć wszystko i wszystkich dookoła , że każda laska będzie obrabiac im dupę . ON taki był , ale nie do końca

Nic nie powiedziałam i odeszłam , usłyszałam za plecami znów śmiech i słowa:
-Do zobaczenia słonko – bez namysłu uniosłam rękę ku górze i uformowałam palce tak by wyszedł mi „fuck” , uśmiechnęłam się pod nosem .
Uśmiech jak szybko się pojawił tak szybo zniknął gdy poczułam mocne szarpnięcie na nadgarstku i zobaczyłam jego oczy . Źrenice momentalnie powiększyły się a w jego spojrzeniu nie było nic prócz złości .
-Oj kochanie grabisz sobie – syknął przez zaciśnięte zęby … „

Nie rozumiem co jest ze mną nie tak . czemu ludzie czepiają się mnie jak rzepy i na siłe chcą mnie zrozumiec . Nie potrzebuje od nikogo współczucia ani tego jebanego zrozumienia . Każdy wie najlepiej co jest dla mnie dobre . Jestem dla wszystkich ciężarem . Bo komu potrzebna dziewczyna , która tylko myśli o śmierci ?
Największy problem ma moja siostra . Chce bym była normalna , chce bym przynajmniej w niej znalazła rodzinę  której nie mam . Chce bym się uśmiechała i była chodź trochę szczęśliwa . Tak bardzo się stara .
Niestety …. W mojej sytuacji szczęście nie wchodzi w grę .
Nie potrafie zrozumiec jak ona sobie ze wszystkim tak łatwo poradziła . Fakt może po śmierci matki zbierała się dośc długo , ale teraz jest tą samą Jo co była wcześniej . Nadal się uśmiecha i jest szczęśliwa . a nawet jeśli nie to bardzo dobrze udaje . Największym jej ciężarem chyba jestem ja . Nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo chciałabym jej ulżyc . Jak bardzo chciałabym sprawic by już nie miała ze mną problemu .  A teraz co ?? Znów wróciłam do domu zbyt późno i to w dodatku naćpana .
Siostra już czekała przed drzwiami
-Lilly gdzie ty do cholery byłaś ? Martwiłam się o ciebie i jeszcze nie odbierasz telefonu ? Wiesz która jest godzina . – spojrzałam na nią
-Wiem . Przepraszam . – przyjrzała mi się dobrze
-Czy ty znowu ćpałaś – od razu pożałowałam tego , że podniosłam głowe do góry by znów na nią spojrzeć bo teraz miała już pewność –Na miłość  boską . Lilly nie możesz … przecież wiesz …- i zaczęło się . naprawdę w tym stanie w jakim się aktualnie znajdowałam nie interesowało mnie to kim ona jest i co chce mi wytłumaczyc . Czułam się dobrze . Może nie wyglądałam na pełną szczęścia , ale teraz naprawde się tak czułam . odpływałam a moje ciało wraz ze mną i tak nagle … tak nagle coś mnie tknęło i zakuło . Jak poparzona zerwałam się z pozycji  w której aktualnie się znajdowałam i wleciałam po schodach do swojego pokoju .
Poczułam się jak szmata , jak ostatnie  ścierwo . Łzy napłynęły do moich oczu . Zebrałam pare rzeczy . Słyszałam jej głos wiedziałam że mnie szarpie , ale ona nie miała nic do gadania . Omijając ją zbiegłam znów na dół i z hukiem zatrzasnęłam za sobą drzwi . Nie wyszła . Nawet nie raczyła wyjśc i mnie zawołac . Ale czego tu się dziwic .
Teraz już nie czuje tej przyjemności i błogości jaka ogarniała mnie jeszcze chwile temu . teraz czuje się jak ostatnie gówno . Jest mi źle . Próbuje zebrac się do kupy . Pokazac , że potrafie , że naprawdę jest mi już lepiej . Chce udowodnic , że nie jestem słaba . Chce by mama była ze mnie dumna . Ale nie może . Bo co po kimś takim . Właśnie uciekłam z domu , jestem nacpana , zagubiona , słaba , bezsilna i szwendam się o 1 w nocy po ulicach nie wiedząc co ze sobą zrobic .
Drogi są puste . Czasem jakiś pojedynczy samochód przejedzie koło mnie . Zbliża się 2 nad ranem . Idę i naglę słyszę za sobą auto ciężarowe . Znów ta myśl . Może warto spróbowac ? Zatrzymuje się i nie pewnie zamykam oczy przysłuchując się nadjeżdżającemu pojazdowi , jest coraz bliżej , wyczuwam w jakiej chwili zrobic krok . Jeszcze nie , jeszcze nie …. TERAZ . Zamiast mocnego uderzenia czuje , że leże na czymś miękkim . otworzyłam oczy . Czy ja śnie ? Podniosłam głowe do góry i co ujrzałam a raczej kogo . Te zielone oczy . Chłopak spod szkoły .
-Co ty do cholery wyprawiasz ?! – Widziałam jaki jest wkurwiony. Łzy spływały po moich policzkach . Nie wiedziałam co zrobic więc wtuliłam się mocno w jego tors i zamknęłam oczy. Tak bardzo chciałam zniknąc , tak bardzo chciałam zobaczyc tylko ciemnośc . NIC WIĘCEJ . Zamknąc oczy i już się nie obudzic . zamiast tego czułam jego rozgrzane ciało i przyspieszony oddech . Nie pewnie obiął  mnie swoimi silnymi ramionami .
- Błagam zabierz mnie stąd !!! Weź mnie . Nie chce już tu być – mówiłam , wręcz krzyczałam . Nienawidziłam tego uczucia który uświadamiał mi , że nadal żyje …

poniedziałek, 16 grudnia 2013

PROLOG



CHCIAŁ  SPRÓBOWAĆ JEJ SERCA.
CHCIAŁ TAK BARDZO POCZUĆ JEJ MIŁOŚĆ .
CHCIAŁ SIĘ ZAKOCHAĆ .
ONA BYŁA INNA . BARDZIEJ DOJRZAŁA . ZNAŁA DEFINICJE SŁOWA : ŻYCIE . WIEDZIAŁA CO KRYJE SIĘ POD LUDZKĄ SKORUPĄ .
PRZESZŁA SWOJE . ZROZUMIAŁA WIELE . WISIAŁA NA WŁOSKU . OSTATNIEJ NITCE , KTÓRA W KAŻDEJ CHWILI POTRAFIŁA SIĘ ZERWAC I ZRZUCIC JĄ W PRZEPAŚĆ . W OTCHŁAŃ BEZ KOŃCA . W OTCHŁAŃ BEZ WYJŚCIA , BEZ DROGI UCIECZKI . WIEDZIAŁA O TYM DOBRZE . DLATEGO TRZYMAŁA SIĘ Z DALEKA . Z DALEKA OD MIŁOŚCI KTÓREJ ON TAK BARDZO PRAGNĄŁ . CHCIAŁA SIĘ OCHRONIĆ . PRZYRZEKŁA SOBIE , ŻE NIGDY JEJ SERCE NIE POKOCHA JUŻ NIKOGO . ODDAŁA JE MU . I ONO PRZY NIM ZOSTAŁO . ALE CZY WRÓCI ? CZY DA RADE ? CZY JEST NA TYLE SILNA ?
Hejka , jestem tu nowa . Chciałabym z wami podzielic się moją wyobraźnią . Głównymi bohaterami tego opowiadania będzie Lilly i Harry Styles . Mam nadzieje , że będzie się wam podobac jeżeli oczywiście ktokolwiek to przeczyta .
Na wstępie mówię , że ktokolwiek kto będzie  komentował niech ocenia mnie jak najsurowiej bym mogła poprawić swoje błędy :D