Kolejny dzień . Kolejny dzień
by powiedzieć sobie DOŚĆ !
Uczucie złości przeszywa moje ciało . Kim on do cholery jest
?! Za kogo on się uważa ?! Czemu chce mnie zmienić ? Jest mi dobrze tak jak
jest .
Każdy dzień taki sam . Modle
się do Boga o śmierć . O to by być odważna . Ale nie mam już sił na odwagę .
Nie mam sił by dalej próbować .
BOJE SIĘ . Boje się GO . ,
silnych ramion . Tych zielonych oczu . Boje się .
Nie rozumiem czemu akurat ja .
Siedzę w jego aucie i nie potrafię tego zrozumieć . Jeszcze tydzień temu było
normalnie . Szkoła, Dom , Szkoła…. Aż tu jeb… i nagle pojawia się on .
Tajemniczy chłopak w kręconych włosach i spojrzeniu zabójcy . O uśmiechu na
widok którego każda laska rozpływa się , a te jego dołeczki . Niebo w którym
można się zatopić . Siedzę w ciszy . Bo co miałabym powiedzieć ? W głowie mam pustkę a zarazem nie potrafi niczego zrozumieć .
Wspomnienia .
„-Co on
tu robi ? Kim on jest ? – Ro wskazała na chłopaka wgapiającego się we mnie
-nie wiem
-Widzę ,
że chyba wpadłaś mu w oko – powiedziała
szturchając mnie lekko , mimowolnie się uśmiechnęłam .
-Ale on
mi nie – przyjaciółka na chwile stanęła złapała za ramiona i popatrzyła prosto
wo oczy .
-Lilly
nie możesz tak ciągle . Musisz w końcu przestac o tym myśl…- nie słuchałam
dalej . zamknęłam oczy i pozwoliłam by łzy wyleciały na zewnątrz . Nie potrafię
nawet o tym słuchac, Nagle poczułam jak ktoś zastępuje moją przyjaciółkę i
podnosi mój podbródek ku górze . Otworzyłam załzawione oczy . To był on .
-Czemu
płaczesz słonko ?- spytał przyglądając się mi dokładnie .
Od razu
spoważniałam i odsunęłam jego dłoń cofając się .
-Nie twój
interes i nie jestem żadnym słoneczkiem – zaśmiał się gardłowo
-Wiesz
moim jeszcze nie ale może jeśli dasz się zaprosic gdzieś to poznasz głębiej
znaczenie słowa „słonko” – zwilżył wargi
Wkurwiłam
się nie powiem . Nie lubie takich dupków , którzy myślą , że mogą mieć wszystko
i wszystkich dookoła , że każda laska będzie obrabiac im dupę . ON taki był ,
ale nie do końca
Nic nie
powiedziałam i odeszłam , usłyszałam za plecami znów śmiech i słowa:
-Do
zobaczenia słonko – bez namysłu uniosłam rękę ku górze i uformowałam palce tak
by wyszedł mi „fuck” , uśmiechnęłam się pod nosem .
Uśmiech
jak szybko się pojawił tak szybo zniknął gdy poczułam mocne szarpnięcie na
nadgarstku i zobaczyłam jego oczy . Źrenice momentalnie powiększyły się a w
jego spojrzeniu nie było nic prócz złości .
-Oj
kochanie grabisz sobie – syknął przez zaciśnięte zęby … „
Nie rozumiem co jest ze mną nie tak . czemu ludzie czepiają się mnie
jak rzepy i na siłe chcą mnie zrozumiec . Nie potrzebuje od nikogo współczucia
ani tego jebanego zrozumienia . Każdy wie najlepiej co jest dla mnie dobre .
Jestem dla wszystkich ciężarem . Bo komu potrzebna dziewczyna , która tylko
myśli o śmierci ?
Największy problem ma moja siostra . Chce bym była normalna , chce bym
przynajmniej w niej znalazła rodzinę której nie mam . Chce bym się uśmiechała i
była chodź trochę szczęśliwa . Tak bardzo się stara .
Niestety …. W mojej sytuacji szczęście nie wchodzi w grę .
Nie potrafie zrozumiec jak ona sobie ze wszystkim tak łatwo poradziła
. Fakt może po śmierci matki zbierała się dośc długo , ale teraz jest tą samą
Jo co była wcześniej . Nadal się uśmiecha i jest szczęśliwa . a nawet jeśli nie
to bardzo dobrze udaje . Największym jej ciężarem chyba jestem ja . Nie
zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo chciałabym jej ulżyc . Jak bardzo
chciałabym sprawic by już nie miała ze mną problemu . A teraz co ?? Znów wróciłam
do domu zbyt późno i to w dodatku naćpana .
Siostra już czekała przed drzwiami
-Lilly gdzie ty do cholery byłaś ? Martwiłam się o ciebie i jeszcze
nie odbierasz telefonu ? Wiesz która jest godzina . – spojrzałam na nią
-Wiem . Przepraszam . – przyjrzała mi się dobrze
-Czy ty znowu ćpałaś – od razu pożałowałam tego , że podniosłam głowe
do góry by znów na nią spojrzeć bo teraz miała już pewność –Na miłość boską . Lilly nie możesz … przecież wiesz …-
i zaczęło się . naprawdę w tym stanie w jakim się aktualnie znajdowałam nie
interesowało mnie to kim ona jest i co chce mi wytłumaczyc . Czułam się dobrze
. Może nie wyglądałam na pełną szczęścia , ale teraz naprawde się tak czułam .
odpływałam a moje ciało wraz ze mną i tak nagle … tak nagle coś mnie tknęło i
zakuło . Jak poparzona zerwałam się z pozycji
w której aktualnie się znajdowałam i wleciałam po schodach do swojego
pokoju .
Poczułam się jak szmata , jak ostatnie
ścierwo . Łzy napłynęły do moich oczu . Zebrałam pare rzeczy . Słyszałam
jej głos wiedziałam że mnie szarpie , ale ona nie miała nic do gadania .
Omijając ją zbiegłam znów na dół i z hukiem zatrzasnęłam za sobą drzwi . Nie
wyszła . Nawet nie raczyła wyjśc i mnie zawołac . Ale czego tu się dziwic .
Teraz już nie czuje tej przyjemności i błogości jaka ogarniała mnie
jeszcze chwile temu . teraz czuje się jak ostatnie gówno . Jest mi źle .
Próbuje zebrac się do kupy . Pokazac , że potrafie , że naprawdę jest mi już
lepiej . Chce udowodnic , że nie jestem słaba . Chce by mama była ze mnie dumna
. Ale nie może . Bo co po kimś takim . Właśnie uciekłam z domu , jestem nacpana
, zagubiona , słaba , bezsilna i szwendam się o 1 w nocy po ulicach nie wiedząc
co ze sobą zrobic .
Drogi są puste . Czasem jakiś pojedynczy samochód przejedzie koło mnie
. Zbliża się 2 nad ranem . Idę i naglę słyszę za sobą auto ciężarowe . Znów ta
myśl . Może warto spróbowac ? Zatrzymuje się i nie pewnie zamykam oczy
przysłuchując się nadjeżdżającemu pojazdowi , jest coraz bliżej , wyczuwam w
jakiej chwili zrobic krok . Jeszcze nie , jeszcze nie …. TERAZ . Zamiast
mocnego uderzenia czuje , że leże na czymś miękkim . otworzyłam oczy . Czy ja
śnie ? Podniosłam głowe do góry i co ujrzałam a raczej kogo . Te zielone oczy .
Chłopak spod szkoły .
-Co ty do cholery wyprawiasz ?! – Widziałam jaki jest wkurwiony. Łzy
spływały po moich policzkach . Nie wiedziałam co zrobic więc wtuliłam się mocno
w jego tors i zamknęłam oczy. Tak bardzo chciałam zniknąc , tak bardzo chciałam
zobaczyc tylko ciemnośc . NIC WIĘCEJ . Zamknąc oczy i już się nie obudzic .
zamiast tego czułam jego rozgrzane ciało i przyspieszony oddech . Nie pewnie
obiął mnie swoimi silnymi ramionami .
- Błagam zabierz mnie stąd !!! Weź mnie . Nie chce już tu być –
mówiłam , wręcz krzyczałam . Nienawidziłam tego uczucia który uświadamiał mi ,
że nadal żyje …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz