wtorek, 17 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 1




Kolejny dzień . Kolejny dzień by powiedzieć sobie DOŚĆ !
Uczucie złości  przeszywa moje ciało . Kim on do cholery jest ?! Za kogo on się uważa ?! Czemu chce mnie zmienić ? Jest mi dobrze tak jak jest .
Każdy dzień taki sam . Modle się do Boga o śmierć . O to by być odważna . Ale nie mam już sił na odwagę . Nie mam sił by dalej próbować .
BOJE SIĘ . Boje się GO . , silnych ramion . Tych zielonych oczu . Boje się .
Nie rozumiem czemu akurat ja . Siedzę w jego aucie i nie potrafię tego zrozumieć . Jeszcze tydzień temu było normalnie . Szkoła, Dom , Szkoła…. Aż tu jeb… i nagle pojawia się on . Tajemniczy chłopak w kręconych włosach i spojrzeniu zabójcy . O uśmiechu na widok którego każda laska rozpływa się , a te jego dołeczki . Niebo w którym można się zatopić . Siedzę w ciszy . Bo co miałabym powiedzieć ? W głowie mam pustkę a zarazem nie potrafi niczego zrozumieć .
Wspomnienia .
„-Co on tu robi ? Kim on jest ? – Ro wskazała na chłopaka wgapiającego się we mnie
-nie wiem
-Widzę , że chyba wpadłaś mu w oko – powiedziała  szturchając mnie lekko , mimowolnie się uśmiechnęłam .
-Ale on mi nie – przyjaciółka na chwile stanęła złapała za ramiona i popatrzyła prosto wo oczy .
-Lilly nie możesz tak ciągle . Musisz w końcu przestac o tym myśl…- nie słuchałam dalej . zamknęłam oczy i pozwoliłam by łzy wyleciały na zewnątrz . Nie potrafię nawet o tym słuchac, Nagle poczułam jak ktoś zastępuje moją przyjaciółkę i podnosi mój podbródek ku górze . Otworzyłam załzawione oczy . To był on .
-Czemu płaczesz słonko ?- spytał przyglądając się mi dokładnie .
Od razu spoważniałam i odsunęłam jego dłoń cofając się .
-Nie twój interes i nie jestem żadnym słoneczkiem – zaśmiał się gardłowo
-Wiesz moim jeszcze nie  ale może jeśli dasz się zaprosic gdzieś to poznasz głębiej znaczenie słowa „słonko” – zwilżył wargi
Wkurwiłam się nie powiem . Nie lubie takich dupków , którzy myślą , że mogą mieć wszystko i wszystkich dookoła , że każda laska będzie obrabiac im dupę . ON taki był , ale nie do końca

Nic nie powiedziałam i odeszłam , usłyszałam za plecami znów śmiech i słowa:
-Do zobaczenia słonko – bez namysłu uniosłam rękę ku górze i uformowałam palce tak by wyszedł mi „fuck” , uśmiechnęłam się pod nosem .
Uśmiech jak szybko się pojawił tak szybo zniknął gdy poczułam mocne szarpnięcie na nadgarstku i zobaczyłam jego oczy . Źrenice momentalnie powiększyły się a w jego spojrzeniu nie było nic prócz złości .
-Oj kochanie grabisz sobie – syknął przez zaciśnięte zęby … „

Nie rozumiem co jest ze mną nie tak . czemu ludzie czepiają się mnie jak rzepy i na siłe chcą mnie zrozumiec . Nie potrzebuje od nikogo współczucia ani tego jebanego zrozumienia . Każdy wie najlepiej co jest dla mnie dobre . Jestem dla wszystkich ciężarem . Bo komu potrzebna dziewczyna , która tylko myśli o śmierci ?
Największy problem ma moja siostra . Chce bym była normalna , chce bym przynajmniej w niej znalazła rodzinę  której nie mam . Chce bym się uśmiechała i była chodź trochę szczęśliwa . Tak bardzo się stara .
Niestety …. W mojej sytuacji szczęście nie wchodzi w grę .
Nie potrafie zrozumiec jak ona sobie ze wszystkim tak łatwo poradziła . Fakt może po śmierci matki zbierała się dośc długo , ale teraz jest tą samą Jo co była wcześniej . Nadal się uśmiecha i jest szczęśliwa . a nawet jeśli nie to bardzo dobrze udaje . Największym jej ciężarem chyba jestem ja . Nie zdajecie sobie sprawy z tego jak bardzo chciałabym jej ulżyc . Jak bardzo chciałabym sprawic by już nie miała ze mną problemu .  A teraz co ?? Znów wróciłam do domu zbyt późno i to w dodatku naćpana .
Siostra już czekała przed drzwiami
-Lilly gdzie ty do cholery byłaś ? Martwiłam się o ciebie i jeszcze nie odbierasz telefonu ? Wiesz która jest godzina . – spojrzałam na nią
-Wiem . Przepraszam . – przyjrzała mi się dobrze
-Czy ty znowu ćpałaś – od razu pożałowałam tego , że podniosłam głowe do góry by znów na nią spojrzeć bo teraz miała już pewność –Na miłość  boską . Lilly nie możesz … przecież wiesz …- i zaczęło się . naprawdę w tym stanie w jakim się aktualnie znajdowałam nie interesowało mnie to kim ona jest i co chce mi wytłumaczyc . Czułam się dobrze . Może nie wyglądałam na pełną szczęścia , ale teraz naprawde się tak czułam . odpływałam a moje ciało wraz ze mną i tak nagle … tak nagle coś mnie tknęło i zakuło . Jak poparzona zerwałam się z pozycji  w której aktualnie się znajdowałam i wleciałam po schodach do swojego pokoju .
Poczułam się jak szmata , jak ostatnie  ścierwo . Łzy napłynęły do moich oczu . Zebrałam pare rzeczy . Słyszałam jej głos wiedziałam że mnie szarpie , ale ona nie miała nic do gadania . Omijając ją zbiegłam znów na dół i z hukiem zatrzasnęłam za sobą drzwi . Nie wyszła . Nawet nie raczyła wyjśc i mnie zawołac . Ale czego tu się dziwic .
Teraz już nie czuje tej przyjemności i błogości jaka ogarniała mnie jeszcze chwile temu . teraz czuje się jak ostatnie gówno . Jest mi źle . Próbuje zebrac się do kupy . Pokazac , że potrafie , że naprawdę jest mi już lepiej . Chce udowodnic , że nie jestem słaba . Chce by mama była ze mnie dumna . Ale nie może . Bo co po kimś takim . Właśnie uciekłam z domu , jestem nacpana , zagubiona , słaba , bezsilna i szwendam się o 1 w nocy po ulicach nie wiedząc co ze sobą zrobic .
Drogi są puste . Czasem jakiś pojedynczy samochód przejedzie koło mnie . Zbliża się 2 nad ranem . Idę i naglę słyszę za sobą auto ciężarowe . Znów ta myśl . Może warto spróbowac ? Zatrzymuje się i nie pewnie zamykam oczy przysłuchując się nadjeżdżającemu pojazdowi , jest coraz bliżej , wyczuwam w jakiej chwili zrobic krok . Jeszcze nie , jeszcze nie …. TERAZ . Zamiast mocnego uderzenia czuje , że leże na czymś miękkim . otworzyłam oczy . Czy ja śnie ? Podniosłam głowe do góry i co ujrzałam a raczej kogo . Te zielone oczy . Chłopak spod szkoły .
-Co ty do cholery wyprawiasz ?! – Widziałam jaki jest wkurwiony. Łzy spływały po moich policzkach . Nie wiedziałam co zrobic więc wtuliłam się mocno w jego tors i zamknęłam oczy. Tak bardzo chciałam zniknąc , tak bardzo chciałam zobaczyc tylko ciemnośc . NIC WIĘCEJ . Zamknąc oczy i już się nie obudzic . zamiast tego czułam jego rozgrzane ciało i przyspieszony oddech . Nie pewnie obiął  mnie swoimi silnymi ramionami .
- Błagam zabierz mnie stąd !!! Weź mnie . Nie chce już tu być – mówiłam , wręcz krzyczałam . Nienawidziłam tego uczucia który uświadamiał mi , że nadal żyje …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz